Blog Mejlo

40 minut szukania oferty sprzed dwóch lat. Policz, ile to kosztuje Cię w skali roku

Po lewej rozrzucone, nakładające się na siebie dokumenty, po prawej te same dokumenty ułożone w jeden uporządkowany stos

Pliki fruwają mailem, a nikt nie wie, która oferta jest aktualna? Pokażę Ci, jak zmierzyć czas szukania i policzyć koszt w Twoim zespole. Potem przejdziemy do pracy na jednym wspólnym pliku zamiast na kolejnych kopiach.

Skąd bierze się chaos w dokumentach w firmach od 10 do 50 osób?

Nie z lenistwa pracowników. Chaos bierze się z braku jednego miejsca na pliki: każdy dział ma swój sposób, mail stał się archiwum, a firma urosła szybciej niż nawyki ludzi.

Przy 12 osobach „folder na dysku" jeszcze działa, bo wszyscy pamiętają, gdzie co leży. Potem firma rośnie do 25 osób i ten sam folder przestaje wystarczać. Sekretariat zapisuje inaczej niż sprzedaż, sprzedaż inaczej niż produkcja. Nikt tego nie projektował, po prostu tak wyszło.

Szukanie dokumentu w skrzynce mailowej przypomina mi szukanie jednej piosenki na kasecie z magnetofonu. Wiesz, że gdzieś jest, bo ktoś kiedyś nagrał. Przewijasz, zatrzymujesz, przewijasz z powrotem. Tylko na której minucie taśmy? Wczoraj ktoś w Twojej firmie szukał oferty sprzed dwóch lat przez 40 minut. I to nie był wyjątek, to był wtorek.

Ile naprawdę kosztuje szukanie dokumentów?

Policzmy na przykładzie, nie na obietnicy oszczędności. Jeśli 25 osób szuka plików po 30 minut dziennie, razem daje to 12,5 godziny dziennie. To założenia przykładu, a nie pomiar Twojej firmy.

Żeby policzyć koszt roczny, pomnóż dzienną liczbę godzin przez rzeczywistą liczbę dni pracy i koszt godziny pracy zespołu. Najpierw zmierz czas u siebie. Odzyskane godziny nie zamienią się automatycznie w taką samą kwotę na koncie.

Jest jeszcze koszt ukryty, którego żaden arkusz nie pokaże. Właściciel siedzący do 20:00, bo dokument „gdzieś był". Decyzja podjęta na starej wersji oferty, bo nikt nie wiedział, że jest nowsza. Nowy pracownik pytający o wszystko, bo nigdzie nic nie ma. Znasz to? Policz swoją kwotę w kalkulatorze. Zajmie Ci to kilka minut i zobaczysz czarno na białym, ile Twój zespół traci miesięcznie.

Dlaczego mail i dysk sieciowy przestają działać przy ponad 20 osobach?

Problem pojawia się, gdy brakuje wersjonowania, właściwych uprawnień i sprawdzonych kopii zapasowych. Dysk sieciowy może mieć te funkcje, ale trzeba je skonfigurować i używać ich w codziennej pracy.

Konkretnie:

  1. Brak wersjonowania. Oferta w wersji „ostateczna", „ostateczna2" i „ostateczna_POPRAWIONA". Która jest aktualna? Ta, którą ostatni ktoś wysłał mailem. Chyba.
  2. Brak uprawnień. Sekretariat widzi płace, bo wszystko leży na jednym dysku z jednym hasłem.
  3. Brak kopii poza firmą. Dysk pada albo ktoś kasuje folder i nie ma od kogo odzyskać.
  4. Pliki odchodzą razem z pracownikiem. Ktoś się zwalnia, a jego skrzynka mailowa znika razem z historią ustaleń z klientami.

Ktoś na Wykopie opisał to dokładniej niż większość ofert wdrożeniowych. Cytuję: „Gdy potrzebuję przejrzeć bazę wiedzy w firmie, potrzebuję sporo czasu: część w plikach, część w mailach, część na czacie." Brzmi znajomo?

Warto też wiedzieć, czym to grozi dalej. Nowy pracownik uczy się firmy przez pytanie dziesięciu osób, zamiast wejść w jedno miejsce i przeczytać. A Ty, jako właściciel, zostajesz jedynym archiwum ustaleń. To jest właściwie najdroższy element całego chaosu, bo zużywa najdroższą osobę w firmie.

Jak wygląda porządek? Jeden zasobnik na pliki, jedna zasada komunikacji

Porządek to jedno miejsce na dokumenty z podziałem na obszary firmy: HR, Sprzedaż, Operacje, Klienci. Wersje zapisują się same, a pliki nie latają mailem, tylko linkiem do tego jednego miejsca.

W praktyce wygląda to tak. Każdy dokument ma swój adres, jak mieszkanie. Jak chcesz komuś pokazać ofertę, nie wysyłasz mu kopii, tylko pokazujesz drzwi. Obaj patrzycie na ten sam, zawsze aktualny plik. Poprzednie wersje są pod spodem, więc zawsze da się wrócić i sprawdzić, kto co zmienił.

Technicznie ten zasobnik to SharePoint, czyli firmowa biblioteka dokumentów w chmurze, a rozmowy zespołu przenoszą się do Teams, komunikatora, w którym plik od razu ląduje we właściwym miejscu. Obie rzeczy masz już w abonamencie Microsoft 365, za który płacisz co miesiąc. To nie jest dokupowanie nowego narzędzia, tylko wreszcie użycie tego, co leży odłogiem.

Case study: firma produkcyjna z 35 pracownikami, z 30 minut szukania do 5

Kiedyś robiłem to klientowi: firma produkcyjna, 35 pracowników, dokumenty fruwały mailem między 6 działami. Każdy dział miał swój porządek, czyli w sumie żaden.

W 4 tygodnie ustawiliśmy jedną strukturę dokumentów podzieloną na HR, Sprzedaż, Operacje i Klienci, a cała komunikacja wewnętrzna przeniosła się do jednego kanału. Wyłączyliśmy mailowanie plików między działami, od tego dnia latał tylko link.

Wyniki po 90 dniach: szukanie dokumentów spadło z 30 minut do 5 minut dziennie na osobę. Odsetek ludzi realnie pracujących w nowym systemie wzrósł z 12% do 84%.

Najlepsza jest jednak opinia właściciela: „Pierwszy raz od pięciu lat wyjechaliśmy z żoną na tydzień bez telefonu przy uchu. Firma działała. Pracownicy wiedzieli gdzie szukać dokumentów. To nie jest hasło reklamowe, to jest nasz nowy poniedziałek."

Nota o transparentności: powyższe liczby są autentyczne, a dane firmy zanonimizowane na życzenie klienta. Szczegóły omawiam podczas audytu. I właśnie dlatego taki audyt robię darmowo, 60 minut i wiesz, co naprawić najpierw.

Od czego zacząć, zanim cokolwiek wdrożysz?

Nie od zakupu. Od trzech prostych kroków, które możesz zrobić w tym tygodniu sam, bez konsultanta i bez wydawania złotówki.

  1. Policz, ile szukanie kosztuje Twój zespół. Weź liczbę osób, pomnóż przez zmierzony czas szukania w godzinach i koszt godziny ich pracy. Albo użyj kalkulatora z linku wyżej.
  2. Wypisz, gdzie dziś leżą Wasze pliki. Dysk sieciowy, maile, czaty, pendrive'y, komputer pani z księgowości. Sama lista bywa szokująca.
  3. Sprawdź checklistą, co macie ogarnięte. Struktura dokumentów to jeden z bloków w checkliście 20 punktów audytu M365. Pobierz i odhacz sam.

A jeśli wolisz przejść przez to razem ze mną, na Twoich danych, nie na slajdach: umów darmowy audyt, 60 minut online. Pokażę Ci chaos w Twoich dokumentach z konkretnymi liczbami i powiem, co naprawić najpierw. Bez zobowiązań, bez sprzedaży na siłę. Jak Ci się nie spodoba, rozejdziemy się jak dwóch dorosłych ludzi.

Daj znać.

Kamil

← Wszystkie wpisy